Recenzja trzecia. „Idzie tu wielki chłopak”.
Opowiedzieć życie…
Grzegorz Bogdał, autor zbioru opowiadań „Idzie tu wielki chłopak”, w 2024 roku został laureatem dwóch prestiżowych Nagród Literackich – „Gdyni” i „Gombrowicza”. „Zachwyciła nas ta błyskotliwa, perfekcyjna proza, którą chce się czytać powoli, z uwagą dla poszczególnych zdań, z których każde jest utworem literackim” – mówiła o nagrodzonej książce Justyna Sobolewska, odczytując werdykt jury.
Tak właśnie czytałam książkę, dodam, że wielokrotnie. I ciągle do niej powracam, odkrywając jej niezwykłość, oryginalność i piękno. To dziesięć opowiadań, ale chcę spojrzeć na nie z perspektywy całości. „Gdzieś tam jest życie” – to słowa, w jakimś sensie, zapowiadają symbiozę. Wszystkiego. Już w pierwszym, „Ręka w ogniu”, podczas samochodowej podróży Gabriela z Łuską po wymarzonego kucyka, „droga prowadziła przez rozległe torfowiska, drzewa trzymały się z dala”. A podczas powrotu, kiedy, zdawałoby się, że Piękne Pożegnanie się udało – „Drzewa przesunęły się ciut bliżej, też chciały mieć w tym swój udział”. W tym życiu są też obecne zwierzęta. Jest Fufu – małpka kapucynka i Szoszo – papuga. Ich dialogi z Szymkiem i Anną, także z Krzysiem, nacechowane są najwspanialszym humorem, a zachowania, reakcje komentowane przez narratora z subtelnie okazywaną czułością. Zachwycił mnie, pozornie tylko anonimowy, monolog wewnętrzny, otwierający opowiadanie „Idzie tu wielki chłopak (I)”. Przecież to miłosne wyznanie Fufu, skierowane do Szymona… Mistrzostwo świata w sztuce pisarskiej.
W opowiadanym świecie znajduje się człowiek. Prezentowany jest w różny sposób narracyjny, w pierwszej i trzeciej osobie. Kim jest? W zdecydowanej większości – mężczyzną, zbliżającym się do czterdziestki, po często ukrywanych przejściach, sądzę, że z kompleksami. W dwóch opowiadaniach jest to kobieta, niepewna swego dalszego losu, w „Wyspie” z jakąś niepojętą tajemnicą zakończenia. Zresztą wszystkie finały znakomicie skonstruowanych utworów, noszą w sobie znak zapytania. Poprzedzają je obecne w tekście dygresje oraz partie opisowe i refleksyjne. One to często budują nastrój niepokoju, oczekiwania na zakończenie. Tak jest w „Złotym trójkącie”, opowiadaniu, które może najsilniej podziałało na moją wyobraźnię. Jego tragizm mnie przeraził. W ostatnim fragmencie pojawia się niepokojąca swym kształtem, oglądana przez okno, rosnąca przed blokiem lipa. Niektórym uczestnikom rodzinnego spotkania po latach przypomina swym kształtem Godzillę…
Tytułowe opowiadanie, „Idzie tu wielki chłopak” składa się z czterech części. I i II odgradzają od III i IV dwa utwory. I tutaj niespodzianka. Śledzimy historię głównego bohatera, Szymona, od końca do początku. Inwersja czasowa fabuły jest znakomitym zabiegiem psychologicznym, próbą znalezienia klucza do zrozumienia czegoś, co wymagało czasu. Myślę, jak trudne i niebezpieczne jest dopowiadanie puenty. Czytanie „nadaje do myślenia”…
W opowiadaniach wiele jest niedomówień, miejsc do odkrycia poza tekstem. Przypomina mi się styl Ernesta Hemingwaya, znany jako „iceberg theory”. „Teoria góry lodowej” to jego strategia pisania fikcji, w której większość historii jest ukryta, podobnie jak góra lodowa pod oceanem. Największy procent góry lodowej znajduje się pod wodą (nie jest widoczny) i jest w związku z tym najsilniejszą jej częścią. Należy wspomnieć, że Ernest Hemingway w 1954 roku został laureatem Literackiej Nagrody Nobla za walory stylu opowiadania „Stary człowiek i morze”.
Poszukiwanie tego rodzaju tajemnic literackich w opowiadaniach Grzegorza Bogdała, odkrywanie ich w tytułach, w imionach bohaterów, w różnego rodzaju sytuacjach narracyjnych – to prawdziwe wyzwanie dla czytelnika.
W zbiorze opowiadań „Idzie tu wielki chłopak” funkcjonują różne kategorie estetyczne. Ich prezentacji służy znakomity język – oszczędny stylistycznie i narracyjnie, bywa, że nawiązujący do charakterystycznych cech mowy potocznej, czasem bazujący na dialogu. Pojawiają się w nim elementy groteski literackiej, w tym, moje ulubione, jakże zabawne wtrącenia. Dominuje zachwycająca, olśniewająca pięknem polszczyzna.
Zyta Rudzka, laureatka Nagrody Literackiej Nike za rok 2023, napisała: „Idzie tu wielki chłopak” to egzystencjalny western o mętnej naturze ludzkiej. Proza dobrze zrobiona, przejmująca. Bogdał pisze siarczyście. Bez czułego filtru czy innych ładnych obróbek”. Tak, ale trzeba podkreślić, że pisze z ogromną empatią. I to nie tylko o często zagubionym człowieku, z niespełnionymi marzeniami i poczuciem, może Norwidowego, braku. Opowiada o skomplikowanym życiu, tak w ogóle. Czyni to w sposób znakomity.
„Idzie tu wielki chłopak” to książka wybitna, wielki, znaczący, nowatorski głos polskiej literatury współczesnej. Czy tylko polskiej? Jestem przekonana, że nie tylko. To pozycja literacka o randze światowej.
Grzegorz Bogdał, „Idzie tu wielki chłopak”. Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2023.
Maria Ostrowska




