Recenzja dwunasta. „Studium przypadku”
Graeme Maccrae Burnet, „Studium przypadku” – The Booker Prize 2022
„Tajemnicza historia, dzięki której trafiamy prosto na kozetkę psychoanalityka. Burnet […] prezentuje zwodniczą, pełną zjadliwego humoru opowieść kryminalną, która stawia pytania o autentyczność i tożsamość” – Jury Nagrody Bookera.
Taka opinia zachęca do lektury niezwykłej książki szkockiego pisarza Graeme Macrae Burneta.
To znakomity thriller psychologiczny, z definicji – gatunek skupiający się na emocjach, manipulacji i niestabilności psychicznej bohaterów, często z zaskakującymi zwrotami akcji, W przeciwieństwie do klasycznych dreszczowców, eksponuje przede wszystkim napięcie wewnętrzne i tajemnice prezentowanych postaci. Częste tematy to obsesje, zdrada, choroby psychiczne i mroczne sekrety z przeszłości. Niemal wszystkie z nich zawiera „Studium przypadku”. Wprowadzenie ich umożliwia doskonale szkatułkowa kompozycja powieści. To wielowarstwowa struktura narracyjna, w której jedna historia jest opowiedziana wewnątrz drugiej, przypominając otwieraną szkatułkę. Pozwala to spojrzeć na fabułę z wielu perspektyw. Powstaje „opowieść w opowieści”. A literatura potrzebuje przecież od czasu do czasu odrobiny szaleństwa…
Lata sześćdziesiąte ubiegłego wieku. Londyn swinguje, a umysły szaleją. Zmiany kulturowe sprzyjają rozwojowi psychoterapii. Zagubieni w odmienionym świecie ludzie szukają ratunku u modnego, ale budzącego wiele wątpliwości terapeuty, Arthura Collinsa Braithwaite’a, autora książek „Antyterapia” i „Zabij swoje Ja”. Jedną z jego pacjentek jest… no właśnie, kto? Rebecca Smyth (przez igrek, jak zaznacza przy prezentacji). A to przecież wymyślone przez nią imię i nazwisko. Jakie jest prawdziwe. „Studium przypadku” zawiera wiele tajemnic. To wciągająca, dowcipna i złowieszcza lektura, perfekcyjnie skonstruowana, tak, by odkrywała – lub ukrywała przed nami swoje sekrety. Część z nich odkrywa pięć odnalezionych i przesłanych w tajemniczych okolicznościach „Zeszytów” bohaterki powieści. „Ona” to dwudziestokilkuletnia kobieta, poszukująca prawdy o przyczynie samobójstwa starszej o kilka lat siostry, Veroniki. Ten detektywistyczny wątek łączy się z psychologicznym. Bohaterka ma problem z rozpoznaniem swojej tożsamości. Przybiera cudzą, fikcyjną, wymyśloną niemal na poczekaniu, staje się Rebeccą Smyth. Najpierw okazjonalnie, w zależności od sytuacji, potem… cicha sza… Więcej nie mogę zdradzić, by nie być posądzoną o spojlerowanie. Mogę natomiast zachęcić do obserwowania świetnie charakteryzowanej postaci w narracji pierwszoosobowej. To prawdziwe mistrzostwo świata. Bohaterka posiada wspaniały dar obserwacji, niezwykle skomplikowanej siebie i otaczającego ją świata. Jakże różnorodna w swych reakcjach, potrafi być zabawna, ironiczna, bywa, że złośliwa Zadziwia wspaniałą inteligencją, to jej cecha pierwszoplanowa. W sumie swym ciągłym niepokojem niepokoi, nawet przeraża. Jej emocjonalne rozedrganie jest obecne wszędzie, nawet na okładce znakomitej powieści. Kamil Rekosz uchwycił tam kulminacyjny punkt powieści.
Z pewnością znaczącą rolę w barwnym przedstawieniu postaci Rebekki odgrywa znakomity przekład Łukasza Witczaka. Ale oczywiście najważniejszą ogromny talent pisarski autora książki.
„Zeszyty”, jak to w powieści szkatułkowej, przegradzają rozdziały, których bohaterem jest Braithwaite. W narracji trzecioosobowej, przedstawiają najistotniejsze fakty z jego biografii. Ważny jest jednak kontekst, kulturowy, socjologiczny, egzystencjalny. Londyn, pełen emocji w obliczu powojennych przemian obyczajowych, nowych trendów w teatrze, kinie, literaturze, filozofii, zafascynowanie psychoanalizą, poszukiwaniem własnego „ja”. Pojawia się „Podzielone ja” Lainga, skłania do głębokiej refleksji „Mit Syzyfa” Camusa, przejmuje „Choroba na śmierć” Kierkegaarda. Wielkimi prekursorami nowego teatru są Harold Pinter i John Osborne. I oczywiście, kontrowersyjne dzieła kontrowersyjnego psychoanalityka z gabinetu, w którym za wizytę trzeba zapłacić 5 gwinei… O efekcie tej terapii można sobie przeczytać.
Książka daje dużo do myślenia. Problemy egzystencjalne zawsze, jak sądzę, są bliskie człowiekowi, rodzą pytania, często bez odpowiedzi. A książka naprawdę wciąga. Studium tego przypadku przeanalizowane jest dogłębnie.
Maria Ostrowska
Graeme Macrae Burnet, „Studium przypadku”, przełożył Łukasz Witczak. Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2025.




