Recenzja siódma. „W okolicach arkadii Stanisława Czycza”
Jacek Rozmus – „W okolicach arkadii Stanisława Czycza” – Po latach.
„Czycz zamknął swoich bohaterów na scenie Sorrento, wśród wysłużonych dekoracji i nakazał im automatycznie powtarzać swoje kwestie i gesty. Literackie powroty w okolice Miasteczka i do samego Sorrento – jak od słów piosenki nazwane zostały Krzeszowice, prowadzą w pustkę, przed którą uciekał rowerzysta w „Nie wierz nikomu”.
Przede mną książka Profesora Jacka Rozmusa, wydana w 2002 roku praca doktorska o jednym z najoryginalniejszych twórców współczesnej literatury polskiej, Stanisławie Czyczu. I o miejscu, „z którym pisarz właściwie nigdy się nie rozstał, z Gwoźdźcem i Krzeszowicami, w pisaniu ciągle tu wracał”. Tak napisał w swym pożegnalnym wspomnieniu Kazimierz Kasprzyk, jego najbliższy sąsiad z naprzeciwka i kolega.
29 czerwca 2025 minie 29. rocznica śmierci autora „Anda”. Chciałabym odwiedzić, nie tylko z tej okazji, okolice Jego arkadii, tak przejmująco opisanej przez Pana Profesora. Wędruję więc wyobraźnią po krajobrazach, z których „góry słabo widoczne”, „nad rzekę, której nie ma”, do tajemniczej „Bagini”, którą każdy nosi w sobie. Oglądam zamieszczone w książce zdjęcia. Znam te miejsca doskonale, jak każdy, kto tu mieszka, często od lat. Czyczowe Miasteczko, Smutnawe Sorrento, ale w blaskach słońca.
„Baginią” bohaterów opowiadań Czycza jest Miasteczko. Ale Czycz konsekwentnie nie używa tej nazwy miejscowej. Są inne, okoliczne, tej nie wymienia, jako coś najdroższego. Wszelkie próby opuszczenia tego miejsca kończą się fiaskiem. Przedsięwzięcie takie jest treścią „Pawany”. Odejście z Sorrento prowadzi do totalnego chaosu. Postaci zostają unicestwione Rozpadają się w gigantycznych monologach. Odizolowane, rozpraszają się w kosmicznej pustce braku porozumienia.
W Miasteczku centralne miejsce zajmuje Kapliczka Pod Twoją Obronę. Pozostałe są tylko kościołem, mostkiem, Starym i Nowym Pałacem czy stacją kolejową. To przestrzeń dzieciństwa i młodości poety i prozaika, potem poszerzona o legendarny Dom Literata w Krakowie, przy Krupniczej. Dwa miejsca stałe, na zasadzie wymiennej. Ciągłe tu i tam. Jacek Rozmus przywołuje je z pietyzmem, eksponuje rolę nie tylko w biografii, ale przede wszystkim, w twórczości literackiej. To biografia w perspektywie odkrywanego świata. Mieści się w niej literacki start absolwenta krzeszowickiego Gimnazjum oraz technikum energetyczno – elektrycznego w Krakowie. Debiut Stanisława Czycza w dwunastym numerze „Od A do Z”, dodatku artystycznego „Dziennika Polskiego”. Potem słynna „Prapremiera pięciu poetów”, z udziałem autora napisanego nieco później „Anda” . Przyjaźń z Andrzejem Bursą. Przełom lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, z gorącą, kreatywną w literaturze rolą Października ’56 i mocnym powrotem tematu niezabliźnionych ran wojny, powraca z ogromną intensywnością. Motyw wędrówki do arkadyjskich wątków funkcjonuje w młodzieńczych „Elegiach” Czycza „w przestrzeni pełnej wzruszeń i uniesień”. Wiele w nich odwołań do najbliższego krajobrazu, ukochanych miejsc, „moich rewirów”, ale i refleksji o klęsce arkadyjskiego mitu, marzeń o krainie szczęścia. Tragedie dzieją się w obrębie rodzinnego domu na Gwoźdźcu i w jego pobliżu, nad rzeką Rudawą. Tam mieści się przecież przestrzeń liryczna wstrząsających wierszy – „ Ikar” i „Szczur”. Czytam je często, zawsze ze ściśniętym sercem, sama jestem wojennym dzieckiem…
„To są snu krajobrazy” – tak zaczyna Czycz swe „Lato” . Ale pełznie przez nie opalona czarna żmija.
„Uchwycić dokładnie tak, jak to we mnie było” – o tym pisze Jacek Rozmus w ostatnim rozdziale swej książki. Podkreśla, iż pierwszoosobowa narracja, w której Czycz prezentuje „swój świat”, czego konsekwencją musi być nieustanne potwierdzanie obecności w tym świecie pisarskiego, mocno osadzonego w biografii „ja”, pozwala tę realizację mówiącego podmiotu określić jako „ja” sylleptyczne, czyli takie, które „musi być rozumiane na dwa różne sposoby równocześnie: a mianowicie jako prawdziwe i jako zmyślone, jako empiryczne i jako i jako tekstowe, jako autentyczne i jako fikcyjno – powieściowe”.
Tak dzieje się z pewnością w przywoływanych często opowiadaniach z tomu „Nim zajdzie księżyc”.
Jacek Rozmus, „W okolicach arkadii Stanisława Czycza”. Wydawnictwo Naukowe Akademii Pedagogicznej, Kraków 2002.
Maria Ostrowska




