Recenzja ósma. „Pleban i wieś. Historia życia proboszcza tenczyńskiego z początków XVIII wieku”
Krzysztof Zamorski, Pleban i wieś. Historia życia proboszcza tenczyńskiego z początków XVIII wieku.
Studium mikrohistoryczne.
Okładka książki przywołuje miejsce wydarzeń. Fotografia Dzwonnicy w Tenczynku. W tej przestrzeni umieścił Krzysztof Zamorski obraz Parafii Tenczyńskiej sprzed trzech wieków. Czas plebana – księdza Krzysztofa Michała Świąteckiego, który lubił pisać. Jego zachowane notatki, ulotne zapiski, sporządzone na początku XVIII wieku stanowią, wraz z „Kartką z Tenczynka” księdza Wincentego Smoluchowskiego, proboszcza z początku XIX wieku, cenne źródło faktograficzne dla autora książki „Pleban i wieś”, Krzysztofa Zamorskiego. Swój znakomity szkic mikrohistoryczny zaczyna od pięknego listu… w zaświaty. To zamiast wstępu. Adresatem jest człowiek żyjący przed trzema wiekami, Krzysztof Michał Świątecki, proboszcz parafii tenczyńskiej. Celem listu jest wyrażenie wdzięczności za każde zapisane słowo, chęć przeżycia prawdziwej podróży w czasie, ocalenia pamięci. List zachęca do podjęcia w książkowej narracji swoistego dialogu z przeszłością, obrania perspektywy zbliżenia do opisywanej przestrzeni. Realizację tego zamierzenia ułatwia znakomita kompozycja książki, porządkująca efekty wnikliwości badawczej autora.
Przede wszystkim to przestrzeń życia księdza Krzysztofa Michała Świąteckiego, fascynująca.
Żył w latach 1666 -1727. Przechrzta, neofita, ambitny i dobrze wykształcony duchowny, doktor praw.
W latach 1699 do 1727 proboszcz parafii tenczyńskiej, dodatkowo, od 1715 do 1727 roku – więcławickiej.
Krzysztof Zamorski, autor książki, podkreśla, że pisanie było drugą naturą księdza Świąteckiego. Najprostszym faktom, związanym z pełnioną przez niego funkcją, poświęcał niekiedy całe stronice dywagacji. Jego opis wydarzeń w parafii tenczyńskiej w czasie epidemii dżumy z 1710 roku może stanowić scenariusz niezłego filmu historycznego. W sumie jednak to wszystkie sprawy, zdarzenia, międzyludzkie relacje przyciągają uwagę czytelnika niezwykłej książki. Bo jest niezwykła. Jej nastrój pozwala zbliżyć się do przywoływanych w poszczególnych rozdziałach przestrzeni, zobaczyć je nie tylko perspektywicznie, ale i osobiście. Przed oczami pojawiają się wycinki miejscowych krajobrazów, domy, zamieszkałe przez ludzi i zwierzęta, ubiory, narzędzia pracy. Mijają kolejne pory roku, lata zimne i gorące, głodu, zgrozy wilczej i pożarów. Dochodzą echa wojny. Przez zapiski w prowadzonych przez księdza Krzysztofa Świąteckiego księgach parafialnych i korespondencji przewija się obraz jego samego, ale przede wszystkim społeczności lokalnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów czasów III wojny północnej. Społeczności będącej swoistym mikroświatem, jednym z tysięcy, jakie składały się na ówczesne państwo polsko – litewskie.
Jakim człowiekiem był ksiądz Krzysztof Świątecki? Z całą pewnością najważniejszą była dla niego wiara katolicka, jej służył. Jego pieczy powierzony był tenczyński kościół, szczegółowo opisany. Także kapliczka na górce, w której również odprawiał Msze Święte. Potrafił umotywować wiejską gromadę do udziału w pracach na rzecz świątyni. Przybył z zewnątrz, ale potrafił bardzo szybko włączyć się w rytm życia wsi, poznać jej odwieczne tradycje i obyczaje, zrozumieć psychikę młodych i starych, pomagać w trudach codziennego życia i szczególnych ludzkich przygodach. Takim przykładem może być zachowanie plebana w roku zarazy. Z pewnością nie był ideałem człowieka, ale któż nim jest… W każdym razie z całej, bardzo sympatycznej książki, opartej na cennych źródłach, wyziera portret człowieka mądrego i empatycznego.
W refleksji o książce ważna jest także perspektywa sąsiedztwa – Zamek tenczyński. Jego szczegółowy opis budzi podziw. W pamięci pozostają arystokratyczni kolatorzy – Stanisław Łukasz Opaliński oraz kasztelanowa Elżbieta Sieniawska z Lubomirskich, najjaśniejsza dobrodziejka księdza Świąteckiego.
Dużym walorem książki jest jej piękna oprawa plastyczna. Liczne ilustracje, zdjęcia dokumentów, portrety postaci historycznych wzbogacają wyobrażenie o minionych czasach. Zachwycają kolorowe fotografie chałup chłopskich w Muzeum Małopolski Zachodniej w Wygiełzowie.
Piękna to książka, skłaniająca do głębokiej refleksji. A kończy się tak: „Jeśli kiedykolwiek, drogi czytelniku, będziesz w Tenczynku w kościele – proszę, zatrzymaj się chwilkę w tym miejscu…”.
Krzysztof Zamorski, „Pleban i wieś. Historia życia proboszcza tenczyńskiego z początków XVIII wieku. Studium mikrohistoryczne”. Wydawnictwo Universitas, Kraków 2025.
Maria Ostrowska




