Recenzja dziewiąta. „Gęsi odpoczywają na Gotlandii”
Szymon Drobniak – Gęsi odpoczywają na Gotlandii.
Otwieram książkę Szymona Drobniaka „Gęsi odpoczywają na Gotlandii” – mapka i umiejscowienie.
Gotlandia – zgrabny romb lądu pomiędzy południowym krańcem Półwyspu Skandynawskiego a łotewską Kurlandią. Tajemnicza Wyspa. Wyspa bezczasu. Nie tak daleko od Polski, ale nigdy tam nie byłam, chociaż, w swych wędrówkach po świecie, zaliczyłam dwukrotnie bardzo odległą Alaskę.
Autorem książki, która ostatnio zawładnęła moją wyobraźnią, jest Szymon Drobniak. To, urodzony w 1984 roku, biolog ewolucyjny, ornitolog, projektant graficzny, poeta, tłumacz anglojęzycznej literatury popularnonaukowej. Zajmuje się ewolucją ptaków, plastycznością organizmów w odpowiedzi na zmiany klimatu oraz biologicznym znaczeniem koloru i widzenia barwnego. Zaangażowany popularyzator nauki i jej związków ze sztuką”. „To dla mnie” – pomyślałam, biorąc książkę do ręki. I utonęłam w lekturze, zachwycającej.
Dla autora książki Gotlandia stała się najpierw celem naukowych podróży, a potem drugim domem. Miejscem wrzuconym poza czas, gdzie upływ miesięcy mierzy się zmieniającymi się kolorami leśnego runa, gniazdowaniem białorzytek, lotami jerzyków, nurkowaniem perkozów i śpiewem muchołówek.
„Gęsi odpoczywają na Gotlandii” to osobisty reporterski esej – miłosny list autora do wietrznych i słonych morskich łąk, do ciszy i osad, które są domem przede wszystkim ptaków i owiec, a dopiero potem ludzi.
Ta zamieszczona na obwolucie, zwięzła charakterystyka mojej lektury, zachęca mnie do czytania. Będę więc wędrować tropem autora po odwiedzanych miejscach i, jak to w eseju, czytać refleksje rozkochanego w tym miejscu podróżnika, naukowca, poety, człowieka o głębokiej wrażliwości.
Wyruszam w tę podróż pełną sekretów, których odkrywanie sprawia radość.
Zachwyt budzi przypomnienie geologicznej struktury Gotlandii, z wpisaną w nią rafą koralową, znaną mi z wędrówek po Australii. Dzisiejsza Gotlandia oraz pobliska Olandia są właśnie szczytowymi partiami sylurskiej rafy koralowej. Zaświaty prehistorii. Na Gotlandii jej najbardziej spektakularne pozostałości to twarde, wolniej ulegające erozji masy wapienia, narosłe wokół ażurowych szkieletów koralowych kolonii. Intensywnie zabarwione skamieniałości to na w większości liliowce.
Gotlandia, Ziemia Boga, to wyspa, która łączy wszystko, co najlepsze w Skandynawii: prostotę, piękno natury, historię i ciszę. Kulturowe tradycje określają i utrwalają poczucie tożsamości. Rodzima mitologia uczy się przez wieki współistnienia z religią chrześcijańską. Autor książki nie kryje zachwytu dla średniowiecznej stolicy, Visby, z klimatycznymi zaułkami. I dla dziewięćdziesięciu trzech kościółków służących zaledwie 60 tysięcy mieszkańców tego uroczego zakątka świata.
Tutaj najważniejsza jest przyroda i jej poszanowanie. Szwedzkie podejście do przyrody to czułość i autentyczna fascynacja towarzysząca ludziom w każdym z nią spotkaniu. Jest w tym z jednej strony pokora, założenie, że szacunek należy się każdemu, najbardziej nawet pospolitemu życiu. Ale też nienasycona ciekawość, pozwalająca po wielokroć odkrywać ten sam fragment żywej historii, by zawsze odnaleźć w nim coś nowego, wcześniej niewidzianego.
Wycieczki Szwedów przybywają do lasów kilka razy wiosną i wczesnym latem. Ludzie szukają w śmigających dębowych gałęziach muchołówek, omszałych pni wiekowych jesionów, kolorowych kobierców wilgotnych łąk. I storczyków. By je sfotografować.
Autor książki prowadzi badania naukowe, takie jest jego zadanie. Czyni to z ogromną przyjemnością i radością. Odwiedzane budki lęgowe stają się miejscem odkrywania ptasich sekretów, ale i niezwykle dyskretnego zawierania przyjaźni z ich mieszkańcami. Imponuje troska badaczy przyrody o zachowanie wymierających gatunków. Fascynują ptasie podróże, malownicze przystanki na tej wapiennej wyspie. Piękny jest opis odpoczynku na wyspie tytułowych gęsi.
„W labiryncie szarych kamiennych murków tłoczyły się w nieustannym ruchu. Z daleka – wielogłowy stwór z dziesiątkami tysięcy szczypiących powietrze szyj i dziobów. Z bliska – każdy ptak z jedyną z jedyną w swoim rodzaju twarzą. Owe „białe lica” wraz z czarnym węgielkiem oka i ładnie zaokrąglonym dziobem nadają tym gęsiom trudny do zdefiniowania urok i łagodność. Cala ich masa powoli tuptała po łagodnie falowanym przestworze traw, zewsząd niosło się zwielokrotnione po tysiąckroć gęganie”.
A teraz jest październik. Sięgam więc na zakończenie do książki po opis.
„Październikowa Gotlandia jakby pozbywa się swojej przestrzennej szczegółowości. Jadąc czy idąc, nie widzi się po sam horyzont, nie patrzy się przez rozgrzane słońcem zafalowania powietrza i rozlaną wszędzie zieleń; sceneria materializuje się stopniowo, plaster po plasterku: jedne jej warstwy znikają za naszymi plecami i dopiero wtedy kolejne gęstnieją we mgle przed nami”.
Maria Ostrowska
Szymon Drobniak, „Gęsi odpoczywają na Gotlandii”. Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2025.




